Rok 2015: trzy zamachy, które zmieniły oblicze Francji i Europy

Ten artykuł jest częścią serii Państwo Islamskie w Europie. Pozostałe artykuły dostępne są tutaj.

Kontynuujemy serię artykułów dotyczących najbardziej zbrodniczej organizacji terrorystycznej naszego wieku. Poprzednio wspominaliśmy o cyfrowej działalności ISIS, a teraz nadeszła pora, aby omówić kluczowe czynności organizacji. Na Bliskim Wschodzie jest to niewątpliwie ekspansja terytorialna, zaś w Europie działania te dotyczyły przede wszystkim zamachów na ludność cywilną. Te akty terroru miały na celu wywołać chaos w społeczeństwie europejskim, zastraszyć, a także sprowokować określone decyzje polityczne.

Upamiętnienie ofiar zamachu w listopadzie 2015 r. w Paryżu / Citron / CC-BY-SA-3.0

Strzelanina w redakcji Charlie Hebdo

Charlie Hebdo to francuski tygodnik satyryczny. Jeszcze przed 2015 r. był dosyć znany na świecie ze swoich wulgarnych i niezbyt uprzejmych określeń dotyczących większości religii i poglądów politycznych. Tygodnik nie oszczędził także Mahometa, którego karykatury ujrzał cały świat. 7 stycznia około 11:15, w cichej uliczce znajdującej się w XI dzielnicy Paryża zaczęło się istne piekło. Dwóch terrorystów podjechało czarnym Citroenem do archiwum redakcji. Pierwszą ofiarą tego mrocznego dnia był pracownik obsługi technicznej, który znajdował się wtedy na recepcji. Wkrótce terroryści weszli na salę konferencyjną, znajdującą się na drugim piętrze, gdzie zaczęła się strzelanina. Bracia Kouachi zastrzelili tam 10 osób, w tym wiodących karykaturzystów, rysowników oraz dyrektora wydawniczego Charlie Hebdo Stephana Charbonnier’a. Na miejsce zdążył przyjechać policjant – muzułmanin Ahmed Merabet. Został zabity strzałem w głowę z bliskiego dystansu. Europa od długiego czasu (aż od 10 lat) nie spotkała się z tak brutalnym i poważnym w skutkach zamachem dżihadystycznym. W wyniku ataku zginęło 12 osób, a kolejne 11 zostało rannych. Już tego samego dnia, prezydent Francois Hollande nazwał całe zdarzenie niewątpliwie zamachem terrorystycznym. Wieczorem 7 stycznia zaczęły się pierwsze demonstracje, związane z wyrażaniem wsparcia dla redakcji. Przede wszystkim demonstracje objęły największe miasta francuskie na czele z Paryżem, Tuluzą, Lyonem itd. Popularnym stało się hasło Je Suis Charlie, które dosłownie oznacza Jestem Charlie. Szacuje się, że tylko 7 stycznia na francuskie ulice wyszło 100 tys. osób.

Masakra w sklepie koszernym

Dramat w Charlie Hebdo to jednak nie jedyny zamach, który miał miejsce w czasie tych dni. Równolegle inny terrorysta prowadził swoje działania. Był to Amedy Coulibaly. Już 7 stycznia, na jednym z licznych przedmieść francuskiej stolicy usiłował zabić mężczyznę, który ostatecznie trafił do szpitala w stanie krytycznym. Potem, 8 stycznia zastrzelił policjantkę w Mountrouge pod Paryżem. 9 stycznia, Amedy Coulibaly, czarnoskóry Francuz z malijskimi korzeniami, zaatakował koszerny sklep znajdujący się na wschodzie miasta przy Porte des Vincennes. Od godziny 13:00 do 17:00 przetrzymywał zakładników, głównie Żydów, zabijając czterech z nich. O godzinie 17:10 francuskie służby zaczęły szturm sklepu, zabijając Coulibaly’ego i ratując piętnastu zakładników.

Rezultat 7-9 stycznia 2015 r. to 17 ofiar śmiertelnych, nie wliczając samych terrorystów. Seria tych ataków pokazała Europie niektóre dotąd nieznane mankamenty związane z europejskim bezpieczeństwem wewnętrznym. Słabości te obejmowały aspekty antyterrorystyczne, społeczne itd. Mimo tego, że niemal wszyscy terroryści zostali zabici (oprócz partnerki Koulibaly’ego, która była również powiązana z zamachami, a 10 stycznia uciekła do Syrii), Europę zadziwiało, że akt o takim rozmachu w ogóle mógł mieć miejsce. W mediach i na arenie politycznej zaczęły padać pytania czy francuskie służby zawiodły?, kto stał za tym wszystkim i jaka była motywacja?. Rozpatrując ostatnie pytanie, możemy stwierdzić, że ta seria zamachów jest nieordynaryjnym przykładem. Już po zamachach, 9 stycznia Al-Kaida na Półwyspie Arabskim przyznała się do popełnienia zbrodni w redakcji Charlie Hebdo. A jeszcze wcześniej było wiadome, że Coulibaly jest bojownikiem Państwa Islamskiego, ponieważ sam przyznał się do tego podczas zamachu. Więc mamy tu ciekawy przypadek, kiedy wrogie wobec siebie organizacje terrorystyczne zjednoczyły się dla wspólnej zbrodni na Starym Kontynencie. Niewątpliwie styczniowe zamachy odcisnęły znaczące piętno na europejskim systemie bezpieczeństwa, a także jego przyszłości. Już 15 stycznia 2015 r. w Belgii ruszyły łapanki antyterrorystyczne w Prowincji Liegé (miasto Verviers). Były one nakierowanie na dżihadystów przebywających w tej prowincji. Prokurator krajowy potwierdził, że ta komórka terrorystyczna planowała zamach i była prawdopodobnie powiązana z PI. 16 stycznia belgijska armia zaczęła operację, która miała na celu większą ochronę infrastruktury krytycznej oraz ulepszenie profilaktyki i prewencji przed zamachami.

Zamachy w Saint-Denis

13 listopada 2015 r., w piątek o godzinie 20:45 pod Stade de France, w podparyskim Saint-Denis, z auta Salaha Abdeslama wysiadło trzech terrorystów. W tym czasie na stadionie był rozgrywany towarzyski mecz między Francuzami, a Niemcami. O godzinie 21:15, jeden z zamachowców wysadził się u restauracji Events, zabijając przy tym kierowcę autobusu i raniąc trzy kolejne osoby. O 21:20 kolejny terrorysta aktywował pas szachida, raniąc parę osób, ale nie zabijając nikogo oprócz siebie. W Paryżu swoje działania szykowała w tym czasie druga część komórki terrorystycznej na czele z Abdelhamidem Abaaoudem. O 21:24 jego grupa składająca się z 3 osób podjechała na Rue Alibert w X dzielnicy Paryża i wysiadła z auta. Terroryści zaczęli ostrzeliwać restauracje Le Carillon i Le Petit Cambodge. W obu zginęło 13 osób. Potem kolejne punkty gastronomiczne również podległy ostrzału i ginie 5 osób. Zamachowcy powtórzyli bestialskie czyny w La Belle Equipe mordując 21 osób. O 21:41, grupa podjechała do Le Comptoir Voltaire, znajdującego się przy Place de la Nation. Z auta wysiadł Brahim Abdeslam (brat Salaha), który potem wszedł do restauracji i zdetonował pas szahida. Był on jedyną ofiarą w tym miejscu. O 21:45 najbardziej brutalna grupa wyruszyła do swojego, tzw. w islamie, piekła na ziemi. Podjechali do sali koncertowo-teatralnej Bataclan, gdzie w tym czasie był grany koncert zespołu Eagles of Death Metal. Sala była pełna. Obecnych było około 1500 osób na stosunkowo niewielkiej przestrzeni. O 21:47 z auta wyszła trójka terrorystów i zamordowała parę przechodniów. Potem wkroczyli do Bataclanu i zaczęli strzelać w tłum przebywający na koncercie. Ludzie zaczęli uciekać bocznymi drzwiami, wybiegając na wąską uliczkę. W tym czasie, o 21:53, ostatni terrorysta z grupy na Saint-Denis zdetonował swój pas szahida, znowu zabijając wyłącznie siebie. Wkrótce, mniej więcej o godzinie 22:00, do Bataclanu przyjechała pierwsza dwójka policjantów. Wezwali wsparcie, przy tym zabili jednego z terrorystów, który znajdował się na scenie. O 22:20 do Bataclanu weszła grupa z elitarnej jednostki policyjnej BRI. Nie wiedziała ona o tym, że już w tamtym momencie dwóch pozostałych terrorystów wzięło zakładników i schowało się w bocznej części budynku. O 23:00 jeden z oficerów trafił na pokój, gdzie znajdywali się terroryści i zakładnicy. Przez godzinę terroryści negocjowali z władzami, ale warunki były tak nierealne, że o 00:18 BRI zaczęło swoją operację. Wkraczając do wąskiego korytarza, jeden z konterrorystów zabił bojownika. Gdy terrorysta upadł, aktywował się pas szahida, zmuszając przy tym drugiego z nich do opuszczenia ukrycia. Oficer BRI podbiegł do niego i go zastrzelił. W Bataclanie zginęło 90 osób, a setki innych zostało rannych. Wszystkie ataki kosztowały życie 130 osób. 14 listopada PI przyznało się do zamachu. Co ciekawe, tureckie i irackie służby wcześniej informowały Francję o potencjalnych zamachach, jednak Francuzi nie przyjęli tego do wiadomości. Skala tego ataku była tak ogromna, szczególnie jak na europejski grunt, że Francuzi musieli natychmiastowo reagować na wszystkie stojące przed nimi zadania. A tych było niemało. Po pierwsze, co Francja robi nie tak? A po drugie, czemu tak się dzieje?

Geneza zamachów

Na pierwsze pytanie Francja zdołała odpowiedzieć. Otóż okazuje się, że była ona najbardziej aktywnym członkiem UE zwalczającym ISIS na obszarze Syrii i Iraku. Jeszcze we wrześniu 2014 r., Francja rozpoczęła operację Chammal, której celem było zwalczanie PI i utrudnianie mu dalszych podbić terytorialnych. Liczne ataki powietrzne objęły zarówno Irak, jak i Syrię. Zresztą, w ramach zemsty 15 listopada 2015 r., francuskie siły powietrzne rozpoczęły duży nalot bombowy, wysyłając 12 samolotów, które zrzuciły 20 bomb na obozy szkoleniowe i magazyny amunicji w syryjskiej Rakce, będącej faktyczną stolicą Państwa Islamskiego. Powodem bombardowania było to, że 14 listopada dżihadyści potwierdzili, że operacja Chammal, była głównym zapalnikiem serii zamachów w Paryżu.

Czytelnik może stwierdzić, że pierwsze pytanie koreluje z drugim. I będzie miał rację. Jednak w tym wypadku warto zapoznać się z bardziej techniczną i praktyczną częścią zamachów w Paryżu. Mimo powszechnej obecności kamer, środków inwigilacji, zamachy takiej skali mogą mieć miejsce. Po pierwsze – granice unijne. A raczej ich brak. Jeśli terrorysta przedostanie się, załóżmy do Grecji, czy do Włoch, to w tym momencie ma możliwość przeprowadzenia zamachu w każdym miejscu na mapie Unii. Tak było np. z zamachowcem Abaaoudem. Po drugie – brak odpowiedniej wymiany informacją między służbami. Jest to pięta achillesowa europejskiego antyterroryzmu. Państwa mają problemy z dzieleniem się informacjami między sobą przed zamachem, bo niektóre informacje nie są przekazywane, a inne nie są traktowane poważnie. Przykładem może być wspomniana wyżej nieudana wymiana turecko-francuska, czy belgijsko-francuska. Po trzecie – potencjalnych terrorystów jest zwyczajnie za dużo. Wraz z kryzysem migracyjnym i popularyzacją propagandy ISIS, liczba terrorystów gwałtownie wzrosła. Dla porównania w 2015 r. zatrzymano 5,5 raza więcej islamskich terrorystów niż w 2011 r. Radykalne poglądy nabierały znaczenia również wśród osób mieszkających w UE jeszcze przed kryzysem migracyjnym. Muzułmanie są ewidentnie niezadowoleni z polityki zagranicznej prowadzonej przez państwa UE wobec ich państw pochodzenia (np. Syria, Libia). Liczba potencjalnych terrorystów niewątpliwie zwiększa się wraz z nielegalną imigracją. Np. 2 z 9 sprawców omawianych zamachów przedostało się do UE pierwszy raz w życiu przez grecką wyspę Leros, gdzie ubiegali się oni o azyl w 2015 r. Każdy ze sprawców przedostał się do UE wraz z tłumem uchodźców, ponieważ w latach 2013-2015, byli na szkoleniach lub walczyli jako bojownicy PI w Syrii.

Skutki ataków

Skutki tej listopadowej nocy nie były liczone tylko w ofiarach. 13 listopada prezydent Hollande ogłosił stan wyjątkowy. 20 listopada Senat Francji zgodził się na przedłużenie obecnego stanu wyjątkowego o trzy miesiące i przyznało to policji dodatkowe uprawnienia do zatrzymywania i aresztowania, mające na celu zwiększenie bezpieczeństwa, kosztem niektórych swobód osobistych. Stan wyjątkowy przedłużono do końca lipca 2016 r. Zamachy znacząco dotknęły też gospodarki. American Airlines opóźniło loty do Paryża. Wiele stacji metra w X i XI dzielnicy zostało zamkniętych. Uber zawiesił zamawianie samochodów w Paryżu po atakach. Wszystkie szkoły publiczne i uniwersytety w Paryżu pozostały zamknięte następnego dnia. Wydarzenia sportowe we Francji zaplanowane na weekend 14-15 listopada zostały przełożone lub odwołane. Disneyland Paris, który działał codziennie od otwarcia w 1992 r., zamknął swoje parki na znak szacunku dla ofiar ataków. Wieża Eiffla, paryska atrakcja turystyczna odwiedzana przez 20 000 osób dziennie, była zamknięta przez dwa dni. Zamknięte miały pozostać także sklepy i kina. Protesty zostały zakazane do 19 listopada, a zespoły takie jak U2, Foo Fighters, Motörhead i Coldplay odwołały swoje występy w Paryżu. Szacuje się, że listopadowe zamachy odpowiadają za spadek o 0,1% francuskiego PKB w 2015 r, co wynosiło 2,5 mld $. Oczywiście najwyższe spadki zanotowano w turystyce, logistyce, usługach rozrywkowych, a także w restauracjach i teatrach. Duża liczba Paryżan przyznaje, że nigdy więcej w życiu nie da rady pójść na koncert do Bataclanu lub zjeść kolacji w La Petit Cambodge. Noc z 13 na 14 listopada 2015 r., to noc która bezspornie zmieniła oblicze Europy. Ta seria zamachów okazała się być największą w swojej dekadzie i drugą pod względem wielkości w XXI wieku po zamachach w Madrycie (2004 r.) na obszarze UE.

Źródła: BBC, Le Monde, TVN 24, Vice

Wszystkie artykuły z serii Państwo Islamskie w Europie:

Komentarze:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *