Ten artykuł jest częścią serii Antarktyka 2048. Pozostałe artykuły dostępne są tutaj.
Surowce mineralne, w szczególności energetyczne, to jeden z najważniejszych czynników napędzających współczesną gospodarkę. Po wyczerpaniu najłatwiej dostępnych złóż, ludzkość sięgała po coraz bardziej odległe, głębsze i te znajdujące się w trudniejszych warunkach geologicznych. Współcześnie wydobycie prowadzi się niemal na całej planecie: od zimnych wód Morza Północnego po pustynie Półwyspu Arabskiego. Istnieje jednak na Ziemi wielki obszar niemal całkowicie pozbawiony jakiejkolwiek działalności gospodarczej. Jest to Antarktyka.

Dlaczego górnictwo w Antarktyce jest nielegalne?
W całej historii nikt nie wybudował kopalni ani nawet nie otworzył platformy wiertniczej w Antarktyce. Czy to oznacza, że koncerny wolą głębokie i małe złoża trudne w eksploatacji w innych częściach świata? Nie – wydobycie surowców w Antarktyce jest po prostu prawnie zakazane. W 1998 w życie wszedł Protokół o ochronie środowiska do Układu Antarktycznego, znany jako Protokół madrycki, który zakazuje jakiegokolwiek przemysłu wydobywczego na południe od równoleżnika 60°S.
Kluczową datą w historii tej części świata może być rok 2048, kiedy minie 50 lat od rozpoczęcia obowiązywania przepisów Protokołu. Wtedy to każde państwo z tzw. Statusem Konsultatywnym w Układzie Antarktycznym będzie mogło zgłosić wniosek o zmianę w Protokole. Jeśli za zagłosuje co najmniej ¾ spośród dwudziestu sześciu państw, które posiadały Status Konsultatywny w 1998(do tego elitarnego grona należy też Polska przyjęta w 1977), zmiana zostanie przyjęta. Można zatem powiedzieć, że problem ciągle istnieje, został tylko odłożony w czasie.
Potencjalne zasoby Antarktyki
Unikatowa sytuacja prawna doprowadziła do dziwnej sytuacji. Domyślamy się bowiem, jak potężne złoża różnych surowców mogą znajdować się pod lodową pokrywą kontynentu, ale nie mamy potwierdzenia ich obecności. Poszukiwanie surowców jest zabronione, jedyne odwierty mogą być wykonywane w celach naukowych.
O ile posiadamy pewną wiedzę na temat złóż na podmorskim szelfie kontynentalnym Antarktydy oraz na wybrzeżu, o tyle większość kontynentu nie była nigdy zbadana geologicznie. Poza fizycznym sprawdzeniem obecności surowców poprzez odwierty, jest jeszcze druga metoda. Obecnie większość naszej wiedzy o podziemnych skarbach Antarktydy pochodzi z rozważań teoretycznych.
Wiemy, że około 400 mln lat temu Antarktyda była częścią superkontynentu Gondwana, wraz z obecną Australią, Indiami, Afryką i Ameryką Płd. Następnie przesunęła się w pobliże bieguna południowego, gdzie odizolowana spędziła większość fanerozoiku – ominął ją czas, w którym powstały niemal wszystkie ważne organiczne surowce mineralne. To jednak nie wyklucza ich istnienia – wody wokół kontynentu zawierają ropę naftową, na lądzie występują też odsłonięcia węgla kamiennego.
To, co nas interesuje, to metale. Nie są one pochodzenia organicznego, a ich obecne złoża datuje się w większości już na prekambr, czyli pokrywa lodowa nie miała wpływu na ich powstawanie, bo nawet tu nie istniała. Analizując sąsiednie kontynenty oraz skromne odwierty na miejscu, teoretycy stwierdzili występowanie głównie miedzi i żelaza. Można spodziewać się również niemałych zasobów metali szlachetnych i ziem rzadkich.
Póki co, surowce Antarktyki są bezpieczne. Ich wydobycie jest w większości absolutnie nieopłacalne, trudne i logistycznie niemal niemożliwe. Jednak metale są przyszłością przemysłu. O ile od napiętnowanych paliw kopalnych już się odchodzi, o tyle na metale ziem rzadkich, oraz właściwie wszystkie inne, zapotrzebowanie stale wzrasta. Są potrzebne na przykład do produkcji paneli słonecznych, akumulatorów, produktów wysokich technologii, budowy baz danych. Obecnie wydobycie takich surowców zdominowane jest przez Chiny przy współudziale Australii. Wydobycie Stanów Zjednoczonych nie zaspokaja wewnętrznego rynku.
Kto pokusi się pierwszy?
Nie musimy jeszcze obawiać się, że z dnia na dzień któreś państwo wyciągnie rękę po surowce Antarktyki. Na pewno nie spieszy się Chinom, którym przecież obecny globalny rozkład wydobycia jest jak najbardziej na rękę. Poza tym nie mają jeszcze odpowiednio silnej pozycji w obszarach polarnych, co jednak niedługo się zmieni, bo Państwo Środka inwestuje zarówno w Antarktykę, jak i w Arktykę.
Europy także nie powinniśmy posądzać o nadpobudliwość w kwestii surowców. Unia Europejska jest najbardziej prośrodowiskową grupą państw na globie i dewastacja tak kluczowego elementu ekosystemu na pewno nie wpisuje się w jej doktrynę. Jedynym państwem Europy, które posiada flotę logistycznie zdolną do takich zaawansowanych operacji jest Wielka Brytania, ale samodzielnie zostałaby gospodarczo zmiażdżona przez kapitał amerykański i chiński.
Interes w otwarciu przemysłu na Antarktydzie i sąsiednich wodach wdziałyby z pewnością USA i Rosja. Oba państwa wiedzą jak ważne są surowce i ich potrzebują. Oba też posiadają technologię oraz doświadczenie w wydobyciu w klimacie polarnym.
Nieoczywistymi graczami, którzy chętnie wyciągną rękę po bogactwa Antarktyki są Chile, Argentyna i Australia. Szczególnie aktywne są kraje Ameryki Płd. Posiadają naprawdę dużą liczbę stacji badawczych i naukowców oraz logistycznie najłatwiej im utrzymać ciągłość transportową z południem planety. Państwa te jasno deklarują swoją zwierzchność nad częścią Antarktyki i często to manifestują.
Przyszły przemysł wydobywczy
Ostatecznie nie jesteśmy jeszcze gotowi na pełnoskalowe odblokowanie Antarktyki dla gospodarki. Jest to po prostu nieopłacalne. Jednak wraz z wyczerpywaniem się zasobów świata i wzrostem cen, nasze oczy prędzej czy później zwrócą się w tym kierunku. Rok 2048 jest symbolem, ale nie powinniśmy przypuszczać, że zmieni nasz świat i doprowadzi do katastrofy klimatycznej.
Jeśli zmiany w Protokole madryckim naprawdę nastąpią, będą wprowadzane stopniowo. Najpierw sięgniemy po najtańsze w eksploatacji: ropę i gaz Oceanu Południowego. Później rozpoznalibyśmy zasoby wybrzeża i wysp, a wtedy stratedzy podjęliby decyzję czy wydobycie jest konieczne. Dopiero jeśli okazałoby się, że tak, świat musiałby liczyć się z potencjalnymi konfliktami o ziemię i powróciłby temat roszczeń terytorialnych. Warto wiedzieć, jak może wyglądać przyszłość antarktycznego pustkowia.
Źródła: Australian Antarctic Program, Jilin University, MSZ, Our World in Data
Wszystkie artykuły z serii Antarktyka 2048:
- Antarktyda, podzielony kontynent
- System Układu Antarktycznego: prawo, które zamroziło świat
- Poniżej progu wojny. Rywalizacja o wpływy w Antarktyce
- Surowce mineralne Antarktyki: zakazany owoc gospodarki
- Rozpad lodowców. Czy grozi nam destabilizacja Antarktydy?
Następny artykuł ukaże się 25 lutego o godzinie 10:00










Dodaj komentarz