Poniżej progu wojny. Rywalizacja o wpływy w Antarktyce

Ten artykuł jest częścią serii Antarktyka 2048. Pozostałe artykuły dostępne są tutaj.

Pierwszy artykuł Układu Antarktycznego zabrania używania siły, przeprowadzania manewrów, budowy baz wojskowych i testowania broni na obszarze na południe od równoleżnika 60°S. Światowe i regionalne mocarstwa robią jednak co mogą, aby utrzymać zdolność szybkiego reagowania w razie potencjalnego załamania systemu. Działania na granicy prawa międzynarodowego stają się coraz bardziej prawdopodobne, a na scenę wkraczają kolejni gracze.

Rozładunek amerykańskiego LC-130 na Antarktydzie / U.S. Navy photo by Senior Chief Mass Communication Specialist RJ Stratchko

Kontekst prawny

System Układu Antarktycznego bardzo restrykcyjnie podszedł do utrzymania status quo i demilitaryzacji Antarktyki. Dzięki temu możliwość wybuchu konfliktu o dominację nad południem globu została jak gdyby zawieszona. Państwa nie toczą dziś walk i nie wzmacniają swoich garnizonów w Antarktyce. Zamiast tego prowadzą działalność nakierowaną na legalne, czyli pokojowe, zabezpieczenie swoich wpływów, aby zapewnić sobie jak najlepszą pozycję w razie rozpadu systemu.

Układ nie pozwala prowadzić żadnej działalności militarnej. Zezwala jednak bezpośrednio na użytkowanie personelu wojskowego do celów pokojowych. Żołnierze mogą zatem przebywać legalnie na przykład w grupach badawczych, a samoloty i okręty wojenne mogą uczestniczyć w transporcie ludzi i sprzętu naukowego oraz zaopatrzenia. Pakt zabrania także korzystania z broni jądrowej nawet do testów. Można natomiast używać napędu jądrowego na statkach albo reaktorów jądrowych do produkcji energii elektrycznej.

Granice ekspansji

Antarktyka wydaje się być zaniedbywana przez główne mocarstwa światowe. Dzieje się tak z różnych przyczyn. Jedną z nich jest odległość. Z Waszyngtonu bliżej jest do każdego punktu w Rosji niż do granic Antarktyki. Moskwę mniejszy dystans dzieli od dowolnego miejsca w Azji, Europie, Afryce i Ameryce Północnej niż od najbliższego wybrzeża Antarktydy.

Nawet umieszczenie nuklearnego silosa rakietowego na Antarktydzie nie miałoby obecnie prawie żadnego sensu. Nie zbliżyłoby to zasięgu do żadnego z zachodnich ani wschodnich mocarstw. W zasadzie jedynym zagrożonym regionem mogłaby być południowa część Australii, z której bliżej do Antarktydy niż wrogo nastawionych Chin.

Innym powodem umniejszania roli Antarktydy jest opłacalność. Nikt specjalnie nie dąży do kosztownego utrzymywania garnizonów w miejscu bogatym w zasoby, z których jednak nie można korzystać. Wydobycie nie jest dozwolone, a nawet gdyby było, obecnie większość surowców byłaby nieopłacalna w eksploatacji.

Poza tym budowa miast, portów oceanicznych i międzykontynentalnych portów lotniczych na kontynencie pokrytym wielokilometrową warstwą lodu, gdzie temperatura nawet w ciepłym półroczu jest dodatnia ledwie w kilku miejscach na wybrzeżu i to sporadycznie (już kilkadziesiąt kilometrów dalej spada do -40°C, i to termicznym latem) wydaje się abstrakcją.

Bezpaństwowość – tymczasowe rozwiązanie

Mimo tego, nie bez powodu uznaje się Antarktykę za obszar przyszłości. Chodzi nie tylko o zmiany w prawie wydobywczym, których wprowadzenie całkiem realne stanie się w 2048. Postępujące zmiany klimatu z sezonu na sezon wydłużają króciutki obecnie okres wegetacji na Antarktycznych wyspach. Rozpad lodowców szelfowych, którego przykład widzimy dziś na lodowcu szelfowym Larsena, daje coraz większy dostęp do odsłoniętego wybrzeża. Nowe technologie ułatwiają transport i utrzymanie życia w skrajnie niekorzystnych warunkach.

Wciąż postępuje destabilizacja globalnego porządku i kwestionowanie hegemonii Stanów Zjednoczonych. Australia, Republika Południowej Afryki, Brazylia i Argentyna urosły do rangi regionalnych potęg i chcą liczyć się na świecie. Polityka, demografia i przemysł coraz bardziej przenoszą globalny środek ciężkości na południe.

W tym wszystkim swoje miejsce próbują zabezpieczyć kraje tradycyjnie związane z przodowaniem w obszarach polarnych oraz rozkwitające potęgi Azji.

Pokojowa rywalizacja

Aby zapewnić sobie dobre pozycje startowe w Antarktyce, państwa rywalizują na polach: prawnym, badawczym i logistycznym. W aspekcie prawnym roszczenia terytorialne w latach 1908-1943 zgłosiło siedem państw (Wielka Brytania, Nowa Zelandia, Francja, Norwegia, Australia, Chile i Argentyna). Prawo zgłoszenia żądań zapewniły sobie USA i ZSRR (później Rosja). Traktat Antarktyczny zawiesił tę kwestię zapewniając tymczasową stabilizację. Dawne roszczenia nijak mają się na przykład do ułożenia stacji badawczych, bowiem każdy kraj może założyć swoją w dowolnym miejscu.

Jeśli chodzi o rywalizację badawczą, prym wiodą obecnie Stany Zjednoczone. Około 25% letniej populacji Antarktyki stanowią badacze z tego kraju. Drugie i trzecie miejsce w tym zestawieniu przypada dość nieoczekiwanie Argentynie i Chile.

Widok na amerykańską stację McMurdo wraz z portem / CC-BY-2.0 Owamux

Największa stacja badawcza to należąca do USA McMurdo i znajduje się ona na Wyspie Rossa. Utrzymuje stałą załogę ponad 150 pracowników, która w lecie zwiększa się do tysiąca. Maksymalna ilość mieszkańców to niebagatelne 1 200 osób. Najwięcej stacji całorocznych, bo aż sześć, posiada Argentyna. Pięcioma dysponuje Rosja. Polska posiada jedną stację całoroczną na Wyspie Króla Jerzego – stacja Arctowskiego – oraz jedną stację letnią – Dobrowolskiego, w Ziemi Wilkesa.

Logistycznie również dominują Stany Zjednoczone. McMurdo posiada jedyny duży port morski zdolny do przyjmowania większych jednostek. Poza transportem morskim najważniejsze jest lotnictwo. Korzystanie z tej formy transportu ułatwiają ogromne płaskie powierzchnie, na których można bezpiecznie lądować.

Wielka Brytania wciąż hegemonem?

Współczesne możliwości militarne w tej części świata wyglądają jednak zupełnie inaczej, niż można przypuszczać. Jak ocenił ekspert Finn-Ole Albers, największe wojskowe zdolności operacyjne w Arktyce posiadają trzy państwa: Wielka Brytania, Francja i Australia. Tylko one posiadają bazy wojskowe w relatywnym pobliżu oraz dysponują dużą i silną flotą.

Francuskie Terytoria Południowe i Antarktyczne rozsiane są po Oceanie Indyjskim, a marynarka i lotnictwo mają silne bazy w Réunion. Australia – nie dość, że dysponuje drugą najsilniejszą flotą na półkuli południowej, to posiada strategiczne wyspy na południu: Heard, McDonalda i Macquaire.

Swoją militarną obecność próbują zaznaczyć też Chile i Argentyna. Działając na granicy prawa międzynarodowego, jako jedyne posiadają bazy w istocie wojskowe. Są one zdemilitaryzowane i działają jak badawcze, z tym, że pracują tam wojskowi. Argentyńska marynarka wojenna łączy swoją bazę z naukowcami, a Siły Zbrojne Chile wydzieliły aż trzy stacje: marynarki, lotnictwa i armii.

Największą potęgą antarktyczną jest jednak definitywnie Wielka Brytania. Potężna baza na pobliskich Falklandach stanowi jedyną liczącą się siłę militarną na dalekim południu. Do brytyjskiej dyspozycji są też: Georgia Południowa, Sandwich Południowy, Gough, Tristan da Cunha oraz sojusznicze porty w RPA, Australii i Nowej Zelandii. Doświadczenie walk w Antarktyce zdobyli Królewscy Marines w wojnie o Falklandy, a obecnie corocznie szkolą się w Norwegii.

Chiny i Rosja

Państwem najbardziej aspirującym, ale jeszcze nie liczącym się znacznie w Antarktyce są Chiny. Do niedawna posiadały tylko dwie stacje badawcze: Wielki Mur i Zhongshan, które rozmiarami zbliżone były do stacji Arctowskiego. Jednak otwarta w 2024 Qinling latem mieści aż 80 naukowców. Dodatkowo od 2009 Chińczycy otworzyli też dwie stacje sezonowe zlokalizowane w samym centrum Antarktyki Wschodniej, które latem zamieszkuje łącznie ponad 40 osób.

Rosja, pomimo słabnącej pozycji międzynarodowej, także ma nadzieję na przyszłe korzyści. Dysponuje pięcioma stacjami całorocznymi i jedną sezonową. Kluczową rolę odgrywa stacja Wostok znajdująca się w najbardziej mroźnej części kontynentu. Zresztą doświadczenia polarnego Rosjanom nie brakuje – odpowiedni sprzęt, najpotężniejsze lodołamacze na świecie i wyszkoloną kadrę posiadają choćby ze względu na swoje tereny w Arktyce.

Źródła: Global Firepower, MSZ, Warsaw Institute

Wszystkie artykuły z serii Antarktyka 2048:

Następny artykuł ukaże się 18 lutego o godzinie 10:00

Komentarze:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *